Najnowsze wpisy


Nauczycielka...
17 marca 2019, 23:20

17.03.2019

Nauczyciel, dawniej zawód godny uznania, dziś wyśmiewany z powodu zarobków. Nigdy nie marzyłam, by zostać nauczycielką, wręcz przeciwnie. Dzieci od małego lgnęły do mnie, siadały na kolana, uwielbiały ze mną przebywać. Ja mówiłam wówczas "Co za wstrętne bachory, nigdy nie będę miała dzieci!". Dziś mam, dwie cudowne córki, które kocham całym sercem. Dziś jestem nauczycielem i uwielbiam swoją pracę. Jak to się stało? No cóż, studia w planach miałam zupełnie inne, bo marzyłam o dziennikarstwie. Choć dziennikarstwo rozpoczęłam, niestety po roku kierunek został zamknięty, a jedyne co brzmiało ciekawie to pedagogika. I tak się zaczęło. Doskonale pamiętam pytanie dziekana, który pytał każdego studenta pedagogiki "Dlaczego wybrała Pani pedagogikę?". Moja odpowiedź zdecydowanie różniła się od pozostałych "Ponieważ chciałabym dobrze wychować swoje dzieci, na pewno nie będę uczyć w szkole". Ba, nawet w czasie obrony licencjackiej, zapewniałam, że nie będę uczyć w szkole, ponieważ to nie dla mnie i mam wyższe plany. Pamiętam również czasy, gdzie zawód nauczyciela był powodem do dumy, może nie jak zawód lekarza, ale bardzo podobnie. Uważano nas wówczas za bardzo wykształconych, obdarzano zaufaniem, oddawano pod skrzydła swoje największe skarby, dzieci. Dziś zawód nauczyciela nie jest powodem do dumy, dziś nikt nas nie lubi, nie mówiąc już o szacunku. Rodzice rzadko nam ufają, wątpią w nasze wykształcenie, sterczą pod klasą nasłuchując jak przeprowadzana jest lekcja, a niech ktoś z nas podniesie głos, to już kuratorium siedzi nam na ogonach. Gdy chodziłam do szkoły nauczyciel był potwornie ważny. Nie znałam nikogo kto nie bał się nauczycieli. Wszyscy kłaniał się nisko im w korytarzu, wręcz każdy unikał ich. Dziś uczeń przechodzi obok udając, że nas nie widzi, rodzic wita się szturchając dziecko i mówiąc "Co się mówi?". Takie pokolenia. Nigdy nie zapomnę mojej lekcji środowiska, kiedy nauczycielka opowiadając o przyrodzie, krążyła po klasie i lała linijką po plecach za garbienie się, po rękach za trzymanie łokci na stole, nie mówiąc już o rozmawianiu. Nikt nie leciał do domu na skargę, bo w domu dostałby jeszcze ostre lanie lub karę. Nikt nie odważył się rozmawiać na lekcjach, modliło się by nie zostać wywołanym do odpowiedzi. Dziś uczniowie mają to gdzieś, robią co chcą, nie uczą się, bo po co? Gdy nauczyciel zwróci im uwagę (bo na bicie linijką nie ma szans), uczeń drugiego dnia przychodzi z wściekłym rodzicem lub od razu z kuratorem, bo po co zwlekać? Dziś szkoła to miejsce gdzie nauczyciel nie jest szanowany, to miejsce gdzie uczeń obserwuje nauczyciela, gdy jego rodzic nie może, to miejsce gdzie uczeń śmieje się z nauczyciela, że zarabia więcej wynosząc śmieci i dostając kieszonkowe. To potwornie przykre, bo jedyne co słyszymy, to "Utrzymujemy Was, płacimy na Was....", a nikt nie mówi o tym jak wiele robimy. Jestem nauczycielką, która od 6 lat pracuje w zawodzie i wybrałam ten zawód, bo jak się okazało uwielbiam dzieciaki, a dzięki tej pracy mam czas też być mamą. Dziś mogę powiedzieć, że nie jest to łatwy zawód, a potwornie ciężki. Po 5h pracy jestem bardziej zmęczona lub równie zmęczona jak po 8h pracy w markecie (tak pracowałam w markecie więc mogę porównać). Wymaga ciągłego zdobywania wiedzy, ciągłych szkoleń i cholernie dużej odpowiedzialności. Nie raz obserwuję rodziców, którzy jadą gdzieś z jednym dzieckiem i nie są w stanie go upilnować. Ja jestem odpowiedzialna za 25 dzieci, które robią na co mają ochotę, a mi przecież nie wolno na nie krzyczeć. To ja zajmuję się dziećmi chorymi, które rodzic odwozi do szkoły, bo ma przecież "tylko katar". To ja siedzę w okropnym hałasie w świetlicy, gdy rodzic z korytarza wola dziecko mówiąc "Szybko, śpieszymy się". To ja uczę do skutku pisać, czytać i liczyć, by kiedyś te dzieci osiągały sukcesy. Ja wycieram łzy gdy coś nie pójdzie, rozwiązuje spory, uczę tolerancji, walczę z agresją. To ja pochylam się na korytarzu i wiąże buta, bo dzieci nie potrafią, jem śniadanie z nimi w stołówce, bo przecież wspólne posiłki są tak ważne. Nie raz czytam wypowiedzi rodziców jak piszą "Musiałem nauczyć dziecko tego czy tego, bo Pani  w szkole nie nauczyła". Jasne. Są nauczyciele których nie powinno być w szkole, sama jestem rodzicem i nie jednego nauczyciela wywaliłabym na zbity pysk, bo przychodzą odbębnić swoje i idą do domu. Takich nauczycieli znam wielu, szczególnie na uczelniach. Jednak są też tacy jak ja, którzy wkładają w tą pracę serce, którzy przed każdą kartkówką liczą, że każdy coś zrozumiał. Nauczyciele, którzy nie śpią w nocy, bo Karol czy Basia mimo 10 lekcji nadal nie znają tabliczki mnożenia, bo jutro mam tylko 45 min by wyjaśnić dzieciom, co to są przymiotniki, a przecież to może być zbyt mało. Nie jedna noc nie przespana za mną, bo konflikt w klasie jest trudny do rozwiązania. Tak mogłabym pisać, wymieniać i mówić, tylko czy to coś da? Czy zrozumie nasz zawód ktoś, kto ocenia innych nie mając pojęcia o ich pracy? Na szczęście praca nauczyciela ma więcej plusów niż minusów, a pieniądze to nie wszystko. Uwielbiam swoją pracę i gdyby dawała mi większe zarobki kochałabym ją jeszcze bardziej. Nie przychodziłabym zmęczona, bo obecnie by żyć normalnie musze dorabiać, przychodziłabym wypoczęta, bo stać by mnie było na jakiś wyjazd z córkami, na obiad na mieście, czy wyjście do kina. Każdy z Nas wie, jak życie jest drogie, a czy kiedyś ktoś z Was zatrzymał się na parkingu szkolnym i popatrzył przez chwilę na to jakimi autami jeżdżą rodzice, a jakimi nauczyciele? Na szczęście poza pieniędzmi, cenniejsze jest "dziękuję" od rodziców, uśmiech dziecka, uścisk lub widok uczniów, którzy osiągają sukcesy i pną się w górę, a gdy mijają nas w korytarzu mówią "Dzień dobry".....

 

Chora na porządek...
16 marca 2019, 23:17

16.03.2019

Przeklęta pogoda. Wieje jak diabli, co chwilę leje deszcz. Nie znoszę takiej pogody, szczególnie w sobotę, kiedy można tak wiele zrobić. Krzątam się więc po domu, sprzątam, układam, układam, sprzątam, tylko po co? Wy też tak macie? Zamiast po prostu odpocząć, obejrzeć jakiś dobry film, zwyczajnie pospać w dzień i mieć wszystko gdzieś. Ja sprzątam! Jakbym miała mieć gości, jakby miał odwiedzić mnie sam prezydent. Poprawiam koc, na którym za chwilę usiądę. Układam córkom zabawki, które za chwilę i tak wyciągną do zabawy, segreguję książki, przestawiam meble. Czy to jakaś niezdiagnozowana choroba? Bo jeśli tak, to ja mam już bardzo zaawansowany etap. Posprzątam więc jeszcze ogródek....i nagle padam na pysk, kiedy w pokoju pojawia się młodsza córka i mówi "Głodna jestem!". No to wspaniale, moja pięknie posprzątana kuchnia, znów przestaje być idealna, a mój czas na relaks, trwał jakieś 3 minuty. No ale dziecko jeść musi. Więc pichcę obiadek, podaję i sprzątam ponownie, bo przecież nie mogę zostawić tego na później. A babcia mówiła "Po obiedzie trzeba poleżeć, by obiadek się ułożył". I znów ogarnięte, uffff, jest porządek. Mogę się położyć i odpocząć, tylko czy ja potrafię? Dzieci choć zajęte sobą wcale nie potrzebują matki, ja zawracam im gitarę domagając się uwagi. "Może mecz w koszykówkę dziś dziewczyny?", odpowiedź chyba nikogo nie dziwi. Uwielbiam koszykówkę, uwielbiam mecze na żywo, kibicowanie i ten moment, kiedy wchodzę na halę i nagle to, co na zewnątrz, zostaje za drzwiami. Teraz jest boisko, misja, wygrana i nic więcej nie ma znaczenia, bo zegar odmierza czas.....a my jesteśmy razem i mamy wspólny cel..wygraną.     Mecz dobiegł końca, wynik choć był do przewidzenia, fajnie było poczuć adrenalinę, a po powrocie? Posprzątałam piwnicę i w mojej czystej kuchni przygotowałam z dziewczynami kolację....nie mam już sił sprzątać:) ..dobranoc 

ps. A jeśli Wy macie ochotę jeszcze poczytać, polecam tekst "Bierny odpoczynek" mojego autorstwa http://www.megapedia.pl/bierny-odpoczynek.html 

Kibicki    

 

Takie tam...
15 marca 2019, 21:02

Piątkowy wieczór..Wyczekiwany czas na odpoczynek, dobry film i chwilę dla siebie. Tydzień był ciężki. Zaczął się zasmarkanym nosem i cholernym bólem głowy. Codzienność jednak nie ma taryfy ulgowej. Praca i codzienne obowiązki. Trzeba wstać, trzeba wypić poranną kawę, zawieźć dzieci do szkoły, przedszkola.... I dobrze, bo gdyby tego nie było, leżałabym pod kołdrą pochłonięta przez nudę. Przyszedł wyczekiwany piątkowy wieczór, dzieci zajęte swoimi sprawami.......w pokoju cisza...

Moja cisza:)

 

 

Piszę z pasji....
15 marca 2019, 20:48

Piszę od zawsze. Pamiętam czasy, kiedy byłam nastolatką. Nie było dnia bez kartki i długopisu. Musiałam opisać wszystko, co mnie spotkało, co czułam, dopisać wiersz, naszkicować coś pod swój nastrój. Mogłam nie mieć modnych ubrań, mogłam nie mieć jakiś tam gadżetów ale musiałam mieć pamiętnik, który pękał zawsze w szwach. Pisanie zawsze było dla mnie odskocznią, pozwalało mi wyrzucić te dobre i złe emocje, by normalnie funkcjonować w trudnej rzeczywistości. Doskonale pamiętam dzień, kiedy postanowiłam, że zostanę dziennikarką, uwielbiałam czasopisma. Nie kupowałam ich dla ulubionej strony czy artykułu. Wertowałam je całe, a co lepsze, zawsze od ostatniej strony. Pamiętam pierwsze opowiadania, które pisałam i wysyłałam do redakcji, licząc, że ktoś je opublikuje. Naiwna. Na studia wybrałam dziennikarstwo. Niestety po roku zamknięto mój oddział i trzeba było zaczynać od nowa. Później szybko zleciało i zostałam mamą. Rosnący każdego dnia brzuch, ciepły koc i kapcie. I wtedy trafiłam przypadkiem na film " Nigdy w życiu", gdzie Steńka gra dziennikarkę, piszącą porady i odpisującą na listy czytelników. Postanowiłam, że i ja będę dziennikarką, piszącą w domu. Zaczęłam szperać, pisać do różnych redakcji, szukać ofert, grzebać w Internecie. Udało się. Nawiązałam współpracę jako redaktorka strony www.megapedia.pl 

od której zaczęła się moja przygoda z copywritingiem. Pisałam na każdy temat, a najbardziej lubiłam tematy, które zmuszały mnie do zdobywania wiedzy. Nie było nic fajniejszego jak dowiedzieć się czegoś nowego i podzielić się tym z innymi, ubierając to w swoje słowa. To tak jakbyś odkrywał coś pierwszy. Z każdym artykułem przekonywałam się, że robię to, co lubię, bo przecież gdy pojawiał się temat, ja od razu miałam w głowie tysiące słów, które przelewałam w gotowy tekst. 

 

Dzielę się teraz z Wami moimi pierwszymi dziełami, zajrzyjcie na stronę www.megapedia.pl, choć od tych zleceń minęło już kilka lat, wciąż niektóre z tych artykułów, są jednymi z najlepszych i najszybciej wyszukiwanych przez wyszukiwarki. Jestem pewna, że każdy z Was znajdzie tam coś dla siebie. :) Do następnego....

Piszę z pasji